Rehabilitacja po skręceniu stawu skokowego

Wimbledon 2014: Oceniamy szanse Polaków

Wimbledon 2014: Oceniamy szanse Polaków

Post by relatedRelated post

Wimbledon 2014: Oceniamy szanse Polaków

 

Fortuna w tym roku miała słodko-gorzki smak. I słodycz głównie opiera się na tym, że nasze niżej klasyfikowane dziewczyny trafią na telewizyjne korty. Nadzieja polega na tym, że się odblokują psychicznie, zagrają bez presji najlepiej jak umieją, i nawet, jeśli tym razem nie uda się pokonać gwiazd touru, to doświadczenie zaprocentuje przy innych okazjach.

My też mamy swoją gwiazdę. Agnieszka Radwańska to finalistka i półfinalistka dwóch ostatnich edycji. Jej występ na Roland Garros i w Eastbourne nie napawał optymizmem, ale każdy turniej to nowa historia. Krakowianka już wcześniej mówiła, że w tym sezonie zależy jej właśnie najbardziej na Wimbledonie. Kluczem do ewentualnych sukcesów jest brak zmęczenia w pierwszych rundach. A tu będzie gdzie się pomęczyć, podobnie jak rok temu gdy Polka musiała się mierzyć ze specjalistkami od gry na trawie: Cwetaną Pironkową i Madison Keys, gdzie obie rozgrywały dobre mecze przeciwko Radwańskiej i trzeba się było naszarpać żeby zwyciężyć.
Trening w pierwszym meczu

W pierwszych rundach zdarzają się faworytom wpadki, więc to akurat dobrze, że rywalką w meczu otwarcia będzie kwalifikantka: 22-letnia Rumunka Andreea Mitu (214 WTA). Pisaliśmy o niej wczoraj. Jest najmniej znana z grona tenisistek z eliminacji. Właśnie osiągnęła swój życiowy sukces, bo jej najlepszym wynikiem w tym sezonie było wygranie futuresa na Sardynii (w półfinale pokonała Annę Korzeniak). Nie należy się spodziewać w tym meczu większych historii.

Kolejną rywalką może być 29-letnia Australijka Casey Dellacqua. Dość brzydko grająca, ale skuteczna. Dellacqua rozgrywa najlepszy rok w karierze. Awansowała na najwyższe, 36. miejsce WTA. W Birmingham na trawie doszła do półfinału, w Indian Wells do ćwierćfinału a w Australian Open do IV rundy. Tydzień temu oddała Uli Radwańskiej 4 gemy. Jak będzie z Agą? To może być ich pierwszy pojedynek. Na pewno trzeba się będzie nabiegać i porządnie mijać, bo Dellacqua to deblistka, więc umie się przy siatce odnaleźć. Istnieje też opcja spotkania z 18-letnią Estonką Anett Kontaveit, niedawną juniorską półfinalistką Wimbledonu (Anett nie jest całkiem bez szans w 1. rundzie z Casey).
Kuzniecowa, Makarowa…

Wprawdzie trawa jest najsłabszą nawierzchnią Swietłany Kuzniecowej, ale i tak z twarzy nam zeszły uśmiechy kiedy się okazało, że Swieta może być rywalką Agi w 3. rundzie. Polce nigdy się z Rosjanką dobrze nie grało. Kuzniecowa prowadzi 10-4 w bezpośrednich spotkaniach. Ich bilans na trawie to 1-1. Wygrana młodziutkiej Agi nad Swietą na Wimbledonie wtedy oznaczał sensację. Rosjanka należała do światowej czołówki, a Polka była kimś jak Bouchard czy Bencić obecnie. Na trawie powinno być łatwiej niż na innych nawierzchniach, ale Swieta nie jest na Wimbledonie taka całkiem kulawa. Trzykrotnie dochodziła tu do ćwierćfinału. A czy teraz osiągnie chociaż drugą rundę? To zależy nie tylko od niej, ale i od Michelle Larcher de Brito, której od zeszłorocznego zwycięstwa nad Szarapową nad tych kortach nie trzeba przedstawiać.

Dalej na razie szczegółowo nie patrzymy. To jest tenis i noga może się powinąć nawet w drugiej rundzie, ale realistycznie oceniając trawiaste kompetencje Radwańskiej i w miarę optymistyczną drabinkę, półfinał czy finał też są w zasięgu ręki. Nieprzyjemna może się okazać czwarta runda, gdzie w teorii jest Sara Errani, a w praktyce może wyjść np. Jekaterina Makarowa, która pokonała Radwańską w US Open. To nieprzyjemna rywalka i raczej życzymy innej, choćby i tej Pironkowej albo Lepchenko.
Czy Wika i Li zdążą się rozkręcić?

Serena Williams, Maria Szarapowa i Simona Halep są po drugiej stronie. W okolicy Polki znajdują się Wiktoria Azarenka (ćwierćfinał) oraz Li Na (półfinał). Obie bez formy i pewnie łatwiejsze do ogrania przez rywalki z pierwszych rund niż w miarę trwania turnieju. Azarenka akurat nie ma trudnych przeciwniczek takich jak Giorgi w Eastbourne. W trzeciej rundzie może się spotkać z Muguruzą lub Vandeweghe a potem może odpaść np. z Cibulkovą. Li Na też ma raczej proste losowanie, ale jak udało jej się przegrać z Mladenovic, to może też ulec np. Vanii King (czy Pauli Kani, czego Pauli oczywiście serdecznie życzymy).

Paula Kania w wielkoszlemowym debiucie trafiła na Chinkę Li Na. Katarzyna Piter zmierzy się z Niemką Andreą Petkovic a Urszula Radwańska ze swoją dobrą koleżanką – Angelique Kerber, reprezentującą Niemcy. Dziewczyny muszą wyjść na kort, zagrać bez kompleksów, bawić się grą, nie przestraszyć się ewentualnego prowadzenia czy równego wyniku przy np. *4-5. Po inspiracje zapraszamy do Rosola, Darcisa, Stachowskiego czy Larcher de Brito. Czasem się udaje, zwłaszcza na Wimbledonie.
jerzy janowicz

Jerzy Janowicz
Foto: telegraph.co.uk
Zamiast polskiego ćwierćfinału… polska druga runda?

Jerzy Janowicz broni półfinału. Ostatnie wyniki – takie same jak przed rokiem. Trzecia runda na Roland Garros (porażka z Wawrinką rok temu, z Tsongą w tym roku), pierwsza runda w Halle (porażka z anonimowymi graczami – Basiciem rok temu, Herbertem obecnie). Tyle analogii. Polak mówi, że pokonał już trudności osobiste, z którymi się borykał przez większą część sezonu, a gra i trening znów przynosza mu przyjemność. Jeśli Jerzyk jest w stanie nawiązać do poziomu tenisa z zeszłego roku, to potencjalni przeciwnicy: Somdev Devvarman (1. runda), Lleyton Hewitt (2. runda), Tommy Robredo/Adrian Mannarino (3. runda) są absolutnie w zasięgu. Jeśli nie, to i przejście Hindusa może okazać się trudne. W zeszłym roku panowie grali pięciosetówkę w Australian Open. Albo Hewitt, dawny mistrz z tych kortów, okaże się zbyt sprytny i wytrzymały.

Można mieć nadzieję, że Australijczyka zatrzyma Michał Przysiężny. Tenisista z Dolnego Śląska jest jednak kompletnie bez formy i Hewitt by musiał mocno pomóc. Większe szanse ma Łukasz Kubot, który broni ćwierćfinału. Polak zaczyna od meczu z Janem Lennardem Struffem z Niemiec. Szkoda, że Kubot boryka się z kontuzją, bo jego tenis we French Open napawał optymizmem akurat przed ulubionym Wimbledonem. A tak – nie wiadomo, czy zdążył nadrobić zaległości treningowe. W dodatku Struff umie sobie radzić na szybkich nawierzchniach: w tym roku osiągnął np. półfinał w hali w Marsylii. Rok temu na Wimbledonie przeszedł kwalifikacje i wygrał mecz w turnieju głównym.

Wszyscy się raczej zgadzają, że w tym roku nie będzie polskiego Wimbledonu. Ale póki pierwsze piłki jeszcze nie zostały rozegrane, cieszmy się z siódemki naszych reprezentantów w turnieju głównym, bo długo możemy takich czasów już nie uświadczyć.

About